Autor : Kiera Cass
Oryginalny tytuł : Selection
Polski tytuł : Rywalki
Wydawnictwo : Jaguar
Ilość stron : 336
Cena : 37.90
Ach te suknie balowe , diademy i bale. Chyba każda dziewczyna marzyła o byciu księżniczką! No powiedzcie- czy któraś dziewczyna nie chciałaby nosić pięknych sukni, tańczyć do północy z przystojnym księciem i jeździć pozłacanymi karocami? Uwierzycie jeśli wam powiem, że istnieje taka osoba?
Poznajcie Americe Singer. Ami mieszka w państwie podzielonym na osiem klas. Im niżej tym masz gorzej.Niebawem ma mieć miejsce coś bardzo ekscytującego- Eliminacje, inaczej Selekcja. Książę Maxon ukończył osiemnaście lat, co oznacza, że czas by wybrał sobie żonę, a państwu królową. Z setek podań, tylko trzydzieści pięć dziewcząt trafi do pałacu by rywalizować o serce księcia i koronę. Tylko czy większość dziewczyn zamiast miłości nie łaknie tylko władzy? America zostaje wybrana i nie jest z tego powodu zachwycona. Oznacza to rozłąkę z jej ukochanym Aspenem. Gdy jednak przed wyjazdem do pałacu, ma miejsce wydarzenie które kruszy serce Ami, dziewczyna zastanawia się czy na pewno chce za wszelką cenę odpaść z Selekcji.
Tę książkę, przed zeszłymi wakacjami pożyczyła mi przyjaciółka. Zaraz po powrocie do domu, zasiadłam w fotelu z herbatą i książką i pogrążyłam się w historii Americi Singer. Muszę przyznać, że historia tej rudowłosej dziewczyny wciągnęła mnie od pierwszych stron.
America jest Piątką. Cała jej rodzina zarabia na życie poprzez malowanie, granie bądź śpiewanie. No, może prócz najmłodszego członka rodziny, który nie wykazuje takich talentów. Dziewczyna po długich namowach matki, decyduje się zgłosić do Eliminacji – dla świętego spokoju. Mer/ Ami/ America to postać bardzo dynamiczna. Ta rudowłosa osóbka jest bardzo uparta i ma temperament, ale jest również skromna i dobra. Historię poznajemy z jej punktu widzenia, i mimo, że Kiera Cass jest dużo starsza od swojej bohaterki, to czytając Rywalki, można uznać, że naprawdę napisała to siedemnastoletnia dziewczyna. Niestety, główna bohaterka przygniata mnie czasem swoim niezdecydowaniem i ciągłym wahaniem, przez co w niektórych momentach mam ochotę nią potrząsnąć, żeby przestała być tak irytująca.
Rywalki to jakby połączenie baśni z reality show. Życie uczestniczek w pałacu jest nagrywane i publikowane w telewizji. Sprawia to, że ten cukierkowy bajkowy klimat nie jest taki przytłaczający, a to połączenie to strzał w dziesiątkę – niby dwa znane motywy, ale połączone w jedno dają nowatorski niebanalny mix.
Skoro mowa już o baśniach to oczywiście musiał pojawić się przystojny książę. Przepraszam-mamy tutaj dwóch przystojniaków. Zacznijmy od księcia Maxona. O rety, ten bohater naprawdę skradł moje serce! Polubiłam go od pierwszej strony na której się pojawił. To książę, ale nie jest pewny siebie macho jak się spodziewałam. Teraz skupmy się na Aspenie- czyli szóstce, tajnym chłopaku Mer, który przez wszystkie części niezwykle mnie irytował. Jego zachowanie tak bardzo mnie wkurzało, że z niechęcią czytałam momenty z jego udziałem.
Muszę też poświęcić uwagę okładce- ta seria ma jedne z najpiękniejszych okładek jakie w życiu widziałam. Te suknie, te kolory i to dopracowanie szczegółów. Kiedy tylko przechodzę koło mojej biblioteczki, nie mogę nie zatrzymać wzroku na tych cudeńkach <3
Książkę czyta się naprawdę szybko. Język jest prosty i nieskomplikowany i uważam, że to idealna lektura na ciepłe bądź zimowe wieczory.
Podsumowując- „Rywalki” to naprawdę ciekawa i dobra książka. Ja sama zakochałam się w historii Americi, i mimo paru minusów uważam, że warto zapoznać się z historią „królewskiego reality show”. Tej książce daje osiem na dziesięć zegarków Białego Królika. Oby się nigdzie nie spóźnił, czytając „Rywalki”
A wy? Macie zamiar zapoznać się z tą książką?
Zaczytanego wieczoru!
Charlotte Andell
P.S Za tydzień mam zamiar zrobić podsumowanie czytelnicze Styczeń- Kwiecień. Jak myślicie, to dobry pomysł?
