Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lauren oliver. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lauren oliver. Pokaż wszystkie posty

3 lipca 2017

167# Klony, tajemnice i Mały Książę czyli "Replika" *Przedpremierowo*

Informacje:
Autor: Lauren Oliver
Oryginalny tytuł: Replica
Polski tytuł: Replika
Wydawnictwo: Otwarte
Liczba stron: 400
Cena: 39,90 zł
Polska premiera: 05.07.2017









Nikt nie wie co się tam dzieje. Jedna plotka gorsza od drugiej - ale nikt nie jest nawet blisko prawdy.
A jeśli ktoś się do niej zbliży - musi umrzeć.

24 stycznia 2016

72# Wyzwania, tygrysy i sędziowie czyli "Panika" *Przedpremierowo*

Informacje:
Autor: Lauren Oliver
Oryginalny tytuł: Panic
Polski tytuł: Panika
Wydawnictwo: Otwarte
Ilość stron: 360
Cena: 36,90 zł
Polska premiera: 03.02.2016










Wyobraź sobie, że Twoje życie pogrążone jest w beznadziei. Możesz to zmienić, dołączając do Paniki... Tylko czy to naprawdę jest tego warte?

16 czerwca 2015

22# Dzień Kupidyna, 12 lutego i wypadek czyli " 7 razy dziś"

Informacje :
Autor : Lauren Oliver
Oryginalny tytuł : Before I fall
Polski tytuł : 7 razy dziś
Wydawnictwo : Otwarte
Ilość stron : 384
Cena : 34,90













Zastanówcie się jak wygląda wasz typowy poranek. Zwlekacie się z łóżka, wściekli, że budzik już tak szybko zadzwonił. Myjecie zęby  i znudzeni wciągacie pierwsze lepsze ciuchy. Jecie płatki rozciapane w mleku bądź kanapkę z serem bierzecie plecak i wychodzicie do szkoły. Nie mówicie „cześć” rodzicom, bo po co? Przecież za parę godzin znowu wrócicie do domu. Wstajecie, wychodzicie, wracacie. Codzienna rutyna. A gdyby taki przeciętny poranek, był waszym ostatnim?

Sam Kingston jest nieśmiertelna- a przynajmniej tak jej się wydaje. Dziewczyna razem z przyjaciółkami robi to co chce, kiedy chce i jak chce. Ma w nosie opinię innych i nie przejmuje się, że jej uwaga może sprawić innym przykrość. Kiedy dwunastego lutego, wraca z imprezy, jej pijana przyjaciółka doprowadza do wypadku. Czyżby Sam zginęła? A jednak dziewczyna budzi się w swoim łóżku. Znowu jest ranek, dwunastego lutego, a ona zostaje zmuszona przeżywać ten sam dzień, na co nie ma ochoty. Sam chce odzyskać swoje idealne życie. Bo było idealne.. Prawda?

Na „7 razy dziś” autorstwa Lauren Oliver miałam ochotę od dawna. Kiedy więc wydawnictwo ponownie wydało debiut Oliver, tym razem w nowej oprawie wizualnej, nie mogłam nie zainteresować się tą powieścią. Jestem wielką fanką trylogii „Delirium” więc moje kupno „7 razy dziś” było tylko kwestią czasu.
Początkowo Sam i jej przyjaciółki były dla mnie w stu procentach plastikowe. Przejmujące się tylko sobą i swoim wyglądem irytowały mnie strona za stroną, a w głowie było im tylko jedno…. Ekhem…

Panna Kingston chętnie flirtuje z młodym nauczycielem, mając przy tym chłopaka ( który nawiasem mówiąc, jest największym ciachem w szkole. Bo jakżeby inaczej! ) Nie przejmuje się nauką, a w głowie jej imprezy z przyjaciółkami. Sam naprawdę bardzo mnie irytowała i była tak papierową postacią, że nie mieściło mi się to w głowie.

Przez pierwsze kilkanaście stron, bardzo ciężko było mi wbić się w powieść, i chciałam ją odłożyć. Czułam się zawiedzona przez Panią Oliver. Postanowiłam, że dam jednak tej powieści szansę.

Temat z powtarzaniem się tego samego dnia w kółko, skojarzył mi się z filmem „Dzień Świstaka”. Bohater przeżywa ten sam dzień na nowy, i dostrzega swoje błędy, oraz to jak jego czyny mogą wpłynąć na innych. Zastanawiałam się, czy  Sam też przejdzie taką przemianę.

Na początku martwiłam się o dziewczynę. Nie zauważała, jaką dostała szansę i wątpiłam w to , że Sam się zmieni. Jednak w kolejnych rozdziałach, dziewczyna przechodzi przemianę. W końcu uświadamia sobie, że nie jest najważniejsza, że zdanie i uczucia innych też się liczą, a świat nie układa się w wielkie litery „JA”. Zauważa, że jej czyny mają ogromny wpływ na życie innych, choć nie widać tego nie pierwszy rzut oka. Przestaje traktować rodziców jak wrogów, a młodszą siostrę jak irytujący rzep które przyczepia się do jej nogi.

Najlepszy w książce jest punkt wyjścia. W dzisiejszych czasach, nam nastolatkom wydaje się, że jesteśmy wręcz nieśmiertelni. Przecież  wypadki, to nie nam prawda? Umrzemy dopiero w wieku dziewięćdziesięciu lat, wspominając wszystkie szalone akcje. Przed wyjściem z domu, nie myślmy o tym, że możemy już nie wrócić. Nie sądzimy, że wystarczy jeden pijany kierowca, bądź nasze nieprzemyślane zachowanie by to wszystko się skończyło. Ot tak.

Nie myślimy za wiele, kiedy nasi znajomi proponują nam jakąś szaloną akcje. Przecież żyje się tylko raz prawda? Nasze życie pędzi w kółko jak karuzela na placu zabawa, ale wystarczy na chwilę się puścić, by z niej wypaść.

Nie chodzi mi to, by żyć jak na szpilkach i bać się własnego cienia, a potem żałować. Chodzi o to by znaleźć złoty środek. Taki, dzięki któremu na łożu śmierci nie będziemy smucić się z jakiegoś czynu, albo żałować, że wtedy nie podjęło się innej decyzji.

Powieść Oliver, zwraca też uwagę, że nasze zachowanie wpływa na życie innych. Kiedy kogoś obrażamy w kłótni, albo też specjalnie, nie zastanawiamy się jak może to zmienić drugą osobę. Wszyscy jesteśmy ze sobą powiązani – jakby przez niewidzialne nitki. „7 razy dziś” rzuca inne światło na nasz świat. To teatr, w którym jedna postać ma wpływ na drugą.

Od połowy książki, Sam zaskarbiła sobie moją sympatię i naprawdę byłam ciekawa jej dalszych losów. Zakończenie potrafi wycisnąć łzy. Panna Kingston zdobywa się na czyn, na który – jestem pewna- nie zdobyła by się przed przeżyciem siedem razy tego samego dnia. Epilog daje do myślenia, i po zakończeniu po prostu wpatrywałam się w sufit i rozmyślałam nad sensem tej całej farsy. Po przeczytaniu pierwszych kilkunastu stron, nie spodziewałam się, że debiut Lauren Oliver może być tak dobrą książką.

„Żyjmy tak, by niczego nie żałować”

Moja ocena to : 7.5/10

Czytaliście „ 7 razy dziś”? A może macie zamiar? Koniecznie dajcie mi znać w komentarzu.  :)

Zaczytanego <3

Charlotte Andell

9 czerwca 2015

20# Ameryka Wolna od Delirii, Głusza i Ruch Oporu czyli "Pandemonium"

Informacje :
Autor : Lauren Oliver
Oryginalny tytuł : Pandemonium
Polski tytuł : Pandemonium
Wydawnictwo : Otwarte
Ilość stron : 376
Cena : 34,90













Wyobraźcie sobie, że żyjecie w świecie bez miłości. Amor Deliria Nervosa- czyli naukowa nazwa tego uczucia, została sklasyfikowana jako niebezpieczna choroba. Każdy po osiągnięciu dojrzałości, musi zostać poddany zabiegowi. Ludzie mijają się na ulicach jak obcy, a zabieg odbiera im możliwość pokochania kogokolwiek. Brzmi tragicznie prawda?

To teraz, wyobraźcie sobie, że zakochujecie się w kimś, w właśnie tej rzeczywistości.

Lena Morgan Jones nie jest już tą sama osobą. Po pewnym tragicznym  zdarzeniu, roztrzęsiona, zła i zrozpaczona samotnie przemierza leśne pustkowie, jakim jest głusza. Wkrótce wygłodzona i ranna zostaje znaleziona przez Ruch Oporu przeciwko okrutnym władzom. Dziewczyna staje do walki o swoje prawo do miłości.

Jak może wiecie z recenzji pierwszego tomu trylogii Lauren Oliver, pierwszy tom przypadł mi do gustu, a historia Leny mnie zaintrygowała. Nie mogłam nie sięgnąć po drugi tom, szczególnie po tym, jak autorka zakończyła historię zawartą w pierwszej części. Z czystym sumieniem muszę stwierdzić, że autorka podniosła poprzeczkę- ta część była naprawdę dobra.

Zacznę od  małego powrotu do recenzji „Delirium”, czyli od punktu wyjścia. Świat bez miłości. Zjawisko miłości, od stuleci jest czułym punktem literatury. Ile światowych dzieł powstało w oparciu o to uczucie? Świat bez miłości? Kiedyś to było nie do pomyślenia, przecież człowiek odczuwa potrzebę być kochanym! Lauren Oliver, jako władze państwa, przedstawiła miłość jako chorobę, którą trzeba leczyć. Miłość nie jest w tym świecie czymś dobrym- to zaraza, którą trzeba wyplenić. Taki punkt widzenia, do niedawna nie był znany, więc autorka wcelowała w dziesiątkę.

W tym tomie, możemy zaobserwować wewnętrzną przemianę głównej bohaterki. Lena nie jest już dziewczyną, która nie może doczekać się zabiegu, żyje w cieniu przyjaciółki i rozpacza po stracie matki. Dziewczyna stała się dojrzalsza. Wyznaczyła sobie cel , do którego dąży. Nie boi się już podnieść głosu i walczyć o swoje prawo. W tym tomie, jeszcze bardziej polubiłam Lenę.

Dziewczyna trafia do Głuszy, gzie znajdują ją Odmieńcy. Ludzie, którzy zdecydowali się żyć w dziczy, niż dać sobie wstrzyknąć antidotum na miłość. Uczą dziewczynę jak przetrwać i nie dać się złamać. Mamy tutaj silniejsze i słabsze osobowości, jednak każda z nich coś ze sobą niesie. Każdy członek Ruchu Oporu, nosi na barkach przeszłość , mając nadzieję na  lepszą przyszłość. Nie są oni jednak idealny- nikt nie jest. Wydają się być dobrzy, ale według mnie podejmowali czasem krzywdzące i na dłuższą metę złe decyzje.

Mamy tutaj również nową, interesującą męską postać, jaką jest Julian, syn przywódcy partii „Ameryka Wolna od Delirii”. Na wskutek pewnych wydarzeń, on i Lena trafiają razem do niewoli. Na początku go nie lubiłam. Wydawał mi się takim bojaźliwym lalusiem. Jednak z czasem zmieniłam co do niego zdanie i naprawdę mi się spodobał.

Styl autorki się nie zmienił. Książkę czyta się naprawdę szybko, a zdania są lekkie. W „Pandemonium” akcja podzielona jest na dwa tory „Wtedy” oraz „Teraz”. Wydarzenia z pierwszej kategorii, opowiadają głównie o przystosowaniu się Leny do życia w Głuszy, do ciężkiej pracy oraz wchodzenia w relacje z innymi mieszkańcami. Z kolei wydarzenia klasyfikowane jako „Teraz” to próby Ruchu Oporu, w obaleniu zabiegów. W obu narracjach panuje czas teraźniejszy, więc  na początku trudno się przystosować, ale potem już łatwo się „wbić” w powieść.

Lauren Oliver wykreowała naprawdę ciekawą rzeczywistość. Akcja toczy się wartko- nie przyspiesza, ani nie zwalnia- jest idealnie wyważona.

W tym tomie widać już, że szykuje się na bitwę. Ludzie chcą odzyskać swe prawo do prawdziwej miłości. Kiedy w „Delirium” mieliśmy wprowadzenie, tutaj zaczyna się już prawdziwa akcja. Planowanie, działania bitewne. Zastanawiamy się czy to wszystko wypali i trzymamy kciuki za bohaterów. Czytając książkę Oliver nie da się znudzić. Książka nie jest idealna, mamy tutaj irytujące wahania bohaterów oraz w niektórych momentach ciągnięte na siły opisy, jednak wszystko się równoważy.

Uważam, że trylogia Lauren Oliver jest naprawdę interesująca i warto po nią sięgnąć- a szczególnie warto przeczytać pierwszy tom, by potem móc zakochać się w „Pandemonium”

Moja ocena to : 7.5/10

Czytaliście „Pandemonium” Lauren Oliver? A może jeszcze nie sięgnęliście po jej trylogię? Macie zamiar? Koniecznie dajcie mi znać w komentarzach J

Zaczytanego <3


Charlotte Andell

18 kwietnia 2015

7# Amor Deliria Nervosa, bieg i miłość czyli "Delirium"


Informacje szczegółowe :
Autor: Lauren Oliver
Oryginalny tytuł : Delirium
Polsi tytuł: Delirium
Wydawnictwo: Otwarte
Ilość stron : 360
Cena: 32,90









Miłość - to uczucie które zna właściwie każdy, i nie mówię tylko tutaj o uczuciu łączącym zakochane pary. Dziecko kocha matkę, pies kocha swojego pana. Uczucie to, towarzyszy nam na każdym kroku. Dla licznych miłość, troska i ciepło dane przez drugą osobę stały się odkupieniem i schronieniem przed okrutnym dla nich światem Myślę, że wiecie o czym mowa. A teraz zamknijcie oczy. Już? No dobrze. Kolejne zadanie.
Wyobraźcie sobie świat w którym miłość sklasyfikowana jest jako niebezpieczna choroba.
Wyobraźcie sobie świat bez miłości.

W nie aż tak dalekiej przyszłości, każdy musi zostać poddany zabiegowi. Po zabiegu, osoba nie będzie zdolna do odczucia miłości. Nigdy się nie zakocha, i nie poczuje tych słynnych „motyli w brzuchu”. Zasady są proste- poddajesz się operacji więc żyjesz. Próbujesz się sprzeciwiać- papa, musisz zostać zlikwidowany. A jeśli zakochasz się przed zabiegiem- „uszczęśliwią” Cię na siłę. Główną bohaterką, oraz zarazem narratorem jest Lena. Dziewczyna która kocha biegać, nie może się doczekać zabiegu i straciła matkę. Lenę wychowuje jej ciocia która narzuca trochę rygorystyczne zasady. Pewnego dnia, życie Leny zaczyna zmieniać swój biega. Pewnego dnia, w życiu nastolatki pojawia się tajemniczy Alex. Czyżby dziewczyna uległa niebezpiecznej chorobie?

„Delirium” autorstwa Lauren Oliver intrygowało mnie od dawna. Chciałam poznać odpowiedź na pytanie – jak to jest żyć w świecie bez miłości? Niestety, coś zawsze stawało na mojej drodze i odciągało moją uwagę od powieści. Jednak tuż na początku kwietnia, kiedy leżałam chora, potwornie się nudząc, stwierdziłam, że dość uciekania- czas zagłębić się w świat bez miłości. 
Uświadomiłam sobie jaka byłam głupia. Czemu wcześniej nie sięgnęłam po „Delirium”?

Wszystko jest wspaniale wykreowana. Narracja Leny, jak się obawiałam wcale nie była infantylna i pełna młodzieżowych „złotych myśli” na jakie można natknąć się w powieściach tego typu.  Sam pomysł jest genialny, zostawia daleko w tyle znane już nam schematy, dość częste jeśli chodzi o powieści w klimacie dystopi. Wizja świata bez miłości nie jest przedstawiona ponuro, jak się spodziewałam. Dla ludzi zabieg jest odkupieniem i kluczem do wolności. Miłość to przecież słabość, coś co prowadzi do utraty zmysłów. Wszyscy krzyczmy „hip, hip hurra” jesteśmy wybawieni! Oprócz samego lekarstwa na miłość, inaczej ukształtowanego społecznie oraz prawnie państwa, w sumie niewiele się zmienia w naszej rzeczywistości, więc nie czułam się jakby teleportowała się w przyszłość, lecz do równoległej rzeczywistości.

Bohaterowie są mimo wszystko, przynajmniej dla mnie trochę szablonowi. Mamy Aleksa- tajemniczy chłopak z sekretem pojawia się w życiu głównej bohaterki. Brzmi znajomo? Poznajemy również Hanę –przyjaciółkę Leny, trochę zbuntowaną, ale piękną i smukłą blondynkę która działała mi lekko na nerwy. Najbardziej do gustu przypadła mi Lena. Jest naprawdę świetną postacią, z którą (przynajmniej mi) łatwo się było utożsamić.

Autorka pisze w prosty, ale lekki sposób. Opisy zbytnio nie nudzą. Na początku trochę mi się ciągnęło, aczkolwiek autorka się zrehabilitowała akcją, od której nie da się oderwać. Znikały znane mi koce i poduszki, ściany mojego domu, a pojawiała się Lena, jej otoczenie i sprawy. Podobały mi się „encyklopedyczne” wstawki na temat „choroby” – dodawało to „soczystości” tej opowieści.

Jeśli zastanawialiście się, czy sięgnąć po „Delirium” to zostawcie w  tyle wszelkie wątpliwości i poznajcie historię Leny. Polecam ją osobą, które lubią dystopijne klimaty, i niecodzienne wątki. 

Podsumowując- nie mogę się doczekać, kiedy dorwę drugi tom trylogii „Pandemonium” i ponownie wkroczę do świata Leny.

Zaczytanego Weekendu!

Charlotte Andell



Czytelniku

Jeśli masz inne zdanie na temat, o którym piszę lub po prostu chcesz podyskutować, zostaw komentarz - będzie mi miło!