16 czerwca 2015

22# Dzień Kupidyna, 12 lutego i wypadek czyli " 7 razy dziś"

Informacje :
Autor : Lauren Oliver
Oryginalny tytuł : Before I fall
Polski tytuł : 7 razy dziś
Wydawnictwo : Otwarte
Ilość stron : 384
Cena : 34,90













Zastanówcie się jak wygląda wasz typowy poranek. Zwlekacie się z łóżka, wściekli, że budzik już tak szybko zadzwonił. Myjecie zęby  i znudzeni wciągacie pierwsze lepsze ciuchy. Jecie płatki rozciapane w mleku bądź kanapkę z serem bierzecie plecak i wychodzicie do szkoły. Nie mówicie „cześć” rodzicom, bo po co? Przecież za parę godzin znowu wrócicie do domu. Wstajecie, wychodzicie, wracacie. Codzienna rutyna. A gdyby taki przeciętny poranek, był waszym ostatnim?

Sam Kingston jest nieśmiertelna- a przynajmniej tak jej się wydaje. Dziewczyna razem z przyjaciółkami robi to co chce, kiedy chce i jak chce. Ma w nosie opinię innych i nie przejmuje się, że jej uwaga może sprawić innym przykrość. Kiedy dwunastego lutego, wraca z imprezy, jej pijana przyjaciółka doprowadza do wypadku. Czyżby Sam zginęła? A jednak dziewczyna budzi się w swoim łóżku. Znowu jest ranek, dwunastego lutego, a ona zostaje zmuszona przeżywać ten sam dzień, na co nie ma ochoty. Sam chce odzyskać swoje idealne życie. Bo było idealne.. Prawda?

Na „7 razy dziś” autorstwa Lauren Oliver miałam ochotę od dawna. Kiedy więc wydawnictwo ponownie wydało debiut Oliver, tym razem w nowej oprawie wizualnej, nie mogłam nie zainteresować się tą powieścią. Jestem wielką fanką trylogii „Delirium” więc moje kupno „7 razy dziś” było tylko kwestią czasu.
Początkowo Sam i jej przyjaciółki były dla mnie w stu procentach plastikowe. Przejmujące się tylko sobą i swoim wyglądem irytowały mnie strona za stroną, a w głowie było im tylko jedno…. Ekhem…

Panna Kingston chętnie flirtuje z młodym nauczycielem, mając przy tym chłopaka ( który nawiasem mówiąc, jest największym ciachem w szkole. Bo jakżeby inaczej! ) Nie przejmuje się nauką, a w głowie jej imprezy z przyjaciółkami. Sam naprawdę bardzo mnie irytowała i była tak papierową postacią, że nie mieściło mi się to w głowie.

Przez pierwsze kilkanaście stron, bardzo ciężko było mi wbić się w powieść, i chciałam ją odłożyć. Czułam się zawiedzona przez Panią Oliver. Postanowiłam, że dam jednak tej powieści szansę.

Temat z powtarzaniem się tego samego dnia w kółko, skojarzył mi się z filmem „Dzień Świstaka”. Bohater przeżywa ten sam dzień na nowy, i dostrzega swoje błędy, oraz to jak jego czyny mogą wpłynąć na innych. Zastanawiałam się, czy  Sam też przejdzie taką przemianę.

Na początku martwiłam się o dziewczynę. Nie zauważała, jaką dostała szansę i wątpiłam w to , że Sam się zmieni. Jednak w kolejnych rozdziałach, dziewczyna przechodzi przemianę. W końcu uświadamia sobie, że nie jest najważniejsza, że zdanie i uczucia innych też się liczą, a świat nie układa się w wielkie litery „JA”. Zauważa, że jej czyny mają ogromny wpływ na życie innych, choć nie widać tego nie pierwszy rzut oka. Przestaje traktować rodziców jak wrogów, a młodszą siostrę jak irytujący rzep które przyczepia się do jej nogi.

Najlepszy w książce jest punkt wyjścia. W dzisiejszych czasach, nam nastolatkom wydaje się, że jesteśmy wręcz nieśmiertelni. Przecież  wypadki, to nie nam prawda? Umrzemy dopiero w wieku dziewięćdziesięciu lat, wspominając wszystkie szalone akcje. Przed wyjściem z domu, nie myślmy o tym, że możemy już nie wrócić. Nie sądzimy, że wystarczy jeden pijany kierowca, bądź nasze nieprzemyślane zachowanie by to wszystko się skończyło. Ot tak.

Nie myślimy za wiele, kiedy nasi znajomi proponują nam jakąś szaloną akcje. Przecież żyje się tylko raz prawda? Nasze życie pędzi w kółko jak karuzela na placu zabawa, ale wystarczy na chwilę się puścić, by z niej wypaść.

Nie chodzi mi to, by żyć jak na szpilkach i bać się własnego cienia, a potem żałować. Chodzi o to by znaleźć złoty środek. Taki, dzięki któremu na łożu śmierci nie będziemy smucić się z jakiegoś czynu, albo żałować, że wtedy nie podjęło się innej decyzji.

Powieść Oliver, zwraca też uwagę, że nasze zachowanie wpływa na życie innych. Kiedy kogoś obrażamy w kłótni, albo też specjalnie, nie zastanawiamy się jak może to zmienić drugą osobę. Wszyscy jesteśmy ze sobą powiązani – jakby przez niewidzialne nitki. „7 razy dziś” rzuca inne światło na nasz świat. To teatr, w którym jedna postać ma wpływ na drugą.

Od połowy książki, Sam zaskarbiła sobie moją sympatię i naprawdę byłam ciekawa jej dalszych losów. Zakończenie potrafi wycisnąć łzy. Panna Kingston zdobywa się na czyn, na który – jestem pewna- nie zdobyła by się przed przeżyciem siedem razy tego samego dnia. Epilog daje do myślenia, i po zakończeniu po prostu wpatrywałam się w sufit i rozmyślałam nad sensem tej całej farsy. Po przeczytaniu pierwszych kilkunastu stron, nie spodziewałam się, że debiut Lauren Oliver może być tak dobrą książką.

„Żyjmy tak, by niczego nie żałować”

Moja ocena to : 7.5/10

Czytaliście „ 7 razy dziś”? A może macie zamiar? Koniecznie dajcie mi znać w komentarzu.  :)

Zaczytanego <3

Charlotte Andell

16 komentarzy:

  1. Książka jest w sumie dość dobra, choć początek był dla mnie katorgą. Podobnie jak ciebie, książka nie wciągnęła mnie od początku, ale potem było dużo lepiej. Poza tym, również sięgnęłam po tę powieść przez Delirium, które mnie urzekło. Ogólnie, mam podobne zdanie jak ty ;)

    raven-recenzje.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już niedługo recenzja ostatniego tomu Delirium :)
      P.S Czyżby pseudonim Raven pochodził właśnie od jednej z bohaterek tej trylogii? :)

      Usuń
    2. Rozgryzłaś mnie :) bloga założyłam po zaczęciu czytania Pandemonium i jakoś tak raven zostało mi w głowie ;)

      Usuń
  2. Niedawno zabrałam się do tej książki. Osobiście polubiłam Sam (kocham postacie, które uważają, że są najważniejsze, ciekawi mnie ich punkt widzenie, który jest absurdalny, ale od zawsze interesują mnie te postacie i czuję do nich sympatię). Zakończenie dało mi mocnego kopa... Sama zastanawiałam się
    nad sensem tego wyszstkiego :)
    Najlepsza scena to ta w której jej chłopak zasną, wtedy... nie
    mogłam przestać się śmiać :D
    Co do "Delirium" muszę wreszcie przenaczyć na nie fundusze! Wszyscy ją wychwalają i zapowiada się coś ciekawego...
    PS Czy ja zawsze muszę się tak rozypisywać?!
    I czy tam przypadkiem nie powinno być "W dzisiejszych czasach, nam nastolatkom?" zapewne błąd przy korekcie albo ja się niepotrzebnie czepiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaaa! Masz racje- mądra Charlotte- nastolatkĄ....
      Koniecznie przeznacz fundusze na delirium :)

      Usuń
  3. Bardzo mile wspominam tę książkę, prosta, ale urocza historia :).

    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje i nawzajem :) Jak sądzę, czytałaś jeszcze w starej oprawie?
      P.S Jeśli podobają Ci się moje recenzję, a jeszcze nie obserwujesz mojego bloga, możesz być na bieżąco obserwując go :)

      Usuń
  4. Po Twojej recenzji bardzo chętnie przeczytam książkę- jak tylko będę miała okazję :) Świetny blog :D
    NiczymSzeherezada.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytaj czytaj - naprawdę warto :)
      p.s bardzo dziękuje :)

      Usuń
  5. Jeszcze nie czytałam, bo mój portfel się troche buntuje, jeśli chodzi o kolejne książki :P

    http://gabrysiekrecenzuje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to mówią- bunty trzeba stłamsić =D
      Powodzenia :)

      Usuń
  6. Chciałabym przeczytać,ale boje się,że się zawiodę,bo książka wydaje się trochę infantylna.

    http://czytam-ogladam-recenzuje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Jestem ciekawa "Delirium", jestem ciekawa również "7 razy dziś". Szczególnie, że motyw powtarzania się jednego dnia znam i nawet go lubię. Mam nadzieję że wkrótce uda mi się przeczytać tę powieść Lauren Olivier i mam nadzieję nie być zawiedziona.

    OdpowiedzUsuń
  8. Czekam, aż koleżanka przeczyta i mi ją pożyczy. Nie mogę się doczekać, opis wydaje się bardzo interesujący.
    isareadsbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Ta książka niesamowicie mi się podobała. Warto ją przeczytać. Styl autorki przypadł mi do gustu. A w najbliższym czasie ma wyjść jej nowa książka. pozdrawiam cieplutko
    http://wiktoriaczytarazemzwami.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń

Drogi miłośniku książek!

Witam Cię na moim blogu :)
Skoro już tu jesteś - zaznacz swoją obecność komentarzem - może masz inne zdanie na temat recenzowanej przeze mnie książki, bądź po prostu chcesz się wypowiedzieć na dany temat, lub o coś zapytać?
Śmiało - nie gryzę ;)