4 września 2016

126# Glify, nekromanta i mimir czyli "Clovis LaFay. Magiczne akta Scotland Yardu"

Informacje:
Autor: Anna Lange
Oryginalny tytuł: Clovis LaFay. Magiczne akta Scotland Yardu
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Liczba stron: 448
Cena: 36,90 zł
Polska premiera: 17.08.2016












Wiktoriański Londyn - etykieta, Scotland Yard, i zdecydowanie za mała liczba nekromantów.

Clovis LaFay to młody nekromanta, który po swoich licznych podróżach powrócił do Londynu. Podczas próby unicestwienia Ghul'a na cmentarzu, coś idzie nie tak - w ten sposób los ponownie łączy Clovis'a z jego dawnym znajomym - John'em Dobsonem, który obecnie jest nadinspektorem w Scotland Yardzie. Przy okazji, poznaje również jego siostrę Alicję, która pragnie zgłębiać tajniki leczniczej magii. Wkrótce Dobson przedstawia Clovis'owi pewną propozycję pracy - Londyn potrzebuje nekromanty...

Jestem osobą, która może ciemno sięgać po książki, których akcja dzieje się w wiktoriańskiej Anglii. Uwielbiam klimat panujący w historiach, które mają miejsce w tamtych czasach - a mroczna i piękna oprawa graficzna, sprawiła, że nie mogłam doczekać się lektury. Tym bardziej, gdy dowiedziałam się, że książka wyszła spod pióra polskiej autorki. Zwykle nie książek rodzimych pisarzy - ale w tym wypadku musiałam przekonać się na własnej skórze, co wyjdzie z połączenia różnych dziedzin magii, kryminalnych tajemnic i XIX Anglii.

"Nekromancja nie ma u większości ludzi najlepszej opinii, a jeśli już budzi jakieś w miarę pozytywne skojarzenia, dotyczą one przede wszystkim dramatycznych starć woli z umarłymi."

Muszę przyznać, że przez ponad pierwsze sto stron, bardzo męczyłam się z tą książką. Nie mogłam wciągnąć się w historię, a stylizowany na tamte czasy język mi w tym nie pomagał, chociaż zwykle nie mam z nim problemu. Po przeczytaniu wielu entuzjastycznych recenzji stwierdziłam, że nie będę porzucać lektury. Kiedy przygotowałam się już mentalnie na to, że po raz kolejny zawiodę się na polskim autorze - uświadomiłam sobie, że historia zaczyna mi się naprawdę podobać, i czytanie kolejnych stron, nie jest już dla mnie męczące, wręcz przeciwnie - lektura książki Anny Lange zaczęła dostarczać mi naprawdę dobrej zabawy. Z każdą kolejną stroną, robiło się ciekawiej, bardziej magicznie i...mrocznie.

Od pierwszych stron, polubiłam głównego bohatera - chociaż nie mogę zaliczyć go do moich ulubieńców. Clovis to inteligenty, młody nekromanta, którego nazwisko jest powszechnie znane. LaFay'owie są doskonałym przykładem tego, że z rodziną najlepiej wychodzi się jedynie na zdjęciach. Relacje w tej rodzinie są naprawdę specyficzne i jestem pod wrażeniem tego, jak autorka obmyśliła wszystkie wątki skupiające się wokół nich. Do grona moich ulubieńców, należy także rodzeństwo Dobsonów  - Alicja i John to świetnie wykreowani bohaterowie i chętnie o nich czytałam, chociaż jestem zdania, że autorka mogła poświęcić więcej uwagi samej pannie Dobson. Bezkonkurencyjnie, najlepszą postacią okazała się jednak Lucia - nie zdradzę kim ona jest, jednak od początku podbiła moje serce i każdy moment z nią związany, bardzo mi się podobał

"Przestań jojczyć, upomniał się Clovis. Jakie karty dostałeś, takimi graj. I miej świadomość, że niemal każdy na świecie oddałby wszystko, by urodzić się tobą."

Autorka w ciekawy sposób przedstawiła w historii istotę magii - jako coś, co używane jest przez ludzi na codziennie, w zależności jaki potencjał magiczny wykazują. Nie spotkałam się jeszcze z podobną interpretacją, dlatego z zainteresowaniem czytałam wszelkie wzmianki na ten temat.
Jeśli chodzi o samą akcję, to niestety końcówka książki nie wywarła na mnie aż tak dobrego wrażenia. Owszem - było mrocznie i zaskakująco, ale brakowało mi czegoś, dzięki czemu cała historia utkwiła by mi w pamięci.

"Clovis LaFay. Magiczne akta Scotland Yardu" to książka pełna magii i klimatu wiktoriańskiej Anglii - i muszę przyznać, że to udany polski debiut - jednak mimo wszystkich plusów, na razie nie mam zamiaru sięgać po dalsze losy Clovisa ( o ile powstanie kontynuacja). Są książkowe światy, które po prostu mogę odwiedzić raz i to mi wystarczy - o ile nie zmienię zdania, i nie najdzie mnie ochota by tam powrócić. Jeśli lubicie wiktoriańskie klimaty, kryminalne zagadki i magię - to książka idealna dla Was,

Moja ocena to: 7/10

Znacie tę książkę?
Co o niej sądzicie?
Koniecznie dajcie mi znać w komentarzach <3
Zaczytanego!
Charlotte


Za egzemplarz, serdecznie dziękuję wydawnictwu Sine Qua Non

12 komentarzy:

  1. Początek rzeczywiście może się trochę dłużyć, ale mnie ta książka zachwyciła nie tyle ze względu na akcję, ale bardziej tajemniczą wiktoriańską Anglię oraz różnorodność gatunków, w końcu jest tu trochę kryminału, trochę fantastyki :) Poza tym jak na debiut polskiej autorki, byłam naprawdę zaskoczona jak dopracowana jest to książka :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też byłam zaskoczona, jak się dowiedziałam, że to książka polskiej autorki =D

      Usuń
  2. Wiktoriańska Anglia jest cudowna, uwielbiam ten klimat <3 Nie słyszałam o tej powieści nigdy wcześniej, co jest aż ciekawe, bo to w końcu dość wyróżniający się tytuł jeśli o polską literaturę chodzi. Zachęciłaś mnie jednak i wydaje mi się, że rozejrzę się za nią w najbliższym czasie :)

    Pozdrawiam,
    http://faaantasyworld.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Mi też podobała się ta książka. ;) Fakt, trzeba się najpierw wgryźć w ten świat, żeby potem czerpać przyjemność z lektury, ale zdecydowanie cieszę się, że poświęciłam czas tej książce. No i rzeczywiście Lucia była niezła. ;)
    Pozdrawiam,
    Amanda Says

    OdpowiedzUsuń
  4. ja od samego początku wsiąkłam w ten świat, według mnie również magia została przedstawiona bardzo ciekawie. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mnie klimat wiktoriańskiej Anglii jakoś nie fascynuje. Ilekroć próbuję czytać książki, których akcja dzieje się w tych czasach, zawodzę się. Więc lekturę tej zdecydowanie sobie odpuszczam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja się w niej zakochałam, ale dopiero gdzieś za środkiem powieści ;P I już nie mogę się doczekać kontynuacji. Przede wszystkim kupił mnie ten klimat wiktoriańskiego Londynu w połączeniu z magią <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Bacznie śledzę recenzje tej książki, by poznać bliżej opinie czytelników na jej temat, w sumie z każdą recenzją zbliżam się w końcu do zakupu Clovisa :D Zawsze fascynowała mnie wiktoriańska Anglia, a połączenie jej z fantastyką jest moim zdaniem mistrzowskim posunięciem :D Muszę w końcu po nią sięgnąć.

    OdpowiedzUsuń
  8. Okładka jest przepiękna, a klimat wiktoriańskiej Anglii i Scotland Yardu niezwykle kuszący. Z chęcią sięgnę po tę książkę, szczególnie po tak wielu pozytywnych opiniach, jakie ona zbiera. ^^

    OdpowiedzUsuń
  9. Zaczynam ją coraz częściej widzieć. Przypadek? Nie sądze! W końcu ktoś mnie do niej przekona. ;d

    OdpowiedzUsuń

Drogi miłośniku książek!

Witam Cię na moim blogu :)
Skoro już tu jesteś - zaznacz swoją obecność komentarzem - może masz inne zdanie na temat recenzowanej przeze mnie książki, bądź po prostu chcesz się wypowiedzieć na dany temat, lub o coś zapytać?
Śmiało - nie gryzę ;)