28 czerwca 2015

27# Kellis-Amberlee, tykanie kijem oraz blogosfera czyli "Przegląd Końca Świata. FEED"

Informacje :
Autor : Mira Grant
Oryginalny tytuł : FEED
Polski tytuł : Przegląd Końca Świata. FEED
Wydawnictwo : Sine Qua Non
Ilość stron : 496
Cena : 34,90













Jesteście na cmentarzu. W oddali słychać wycie dzikich psów do księżyca. Groby osnute są gęstą mgłą, która utrudnia wam widzenie. Wiatr wprawia w ruch drzewa, które tańczą jak w rytm upiornej melodii. Powoli rozglądacie się w poszukiwaniu ciężkiej, żelaznej bramy, przez którą moglibyście opuścić to miejsce. Nagle słyszycie szelest. Z  ziemi, wynurza się jedna zgniłozielona ręka, a potem druga. Paraliżuje was strach. Po chwili otacza was mur z żywych trupów. Ich potargane ubrania wiszą na wychudzonych ciałach, a z powrotem do życia tchnęło je jedne pragnienie.. Głód… Przedzieracie się przez żywe trupy i biegniecie w kierunku krypty, w której macie nadzieje być bezpieczni. Otwieracie kamienne drzwi, ale i za nimi czai się zło. Czerwone oczy błyszczą w ciemności, a ostatnie co słyszycie to przeciągły jęk.. Mózg…


No dajcie spokój! Czy tylko mi uniwersum zombie zawsze wydawało się głupie i przesadzone? Nie wierzę, że ktoś mógłby przebić się przez trumnę, parę metrów ziemi, wyczołgać się na powierzchnie, i wolnym krokiem snuć się po ziemi jęcząc „móóóózg”. Wiem, że w Stanach Zjednoczonych niektórzy ludzie wydają setki dolarów na budowę schronu, który ma chronić na wypadek Apokalipsy Umarłych. Uniwersum Zombie jest jednak dość popularne w dzisiejszych czasach. Seriale, książki.. Co sprawia, że ludzie mają ochotę czytać o zombie, oraz oglądać jak ludzie walczą z żywymi trupami na ekranie? Nie miałam pojęcia, dlatego postanowiłam to zgłębić. Na pierwszy ogień, postawiłam na pierwszy tom „Przeglądu Końca Świata” czyli „FEED” autorstwa Miry Grant.

W 2014 ludzie wynaleźli lekarstwo na raka, przeziębienie i… śmierć. Wskutek wielu nieporozumień, powstał wirus. W roku 2040 roku, wirus żyje w każdym. Czeka na śmierć żywiciela, by wtedy się uaktywnić i przywrócić do życia martwą osobę. Kiedy wirusa jest za dużo, uaktywnia się sam. Każdy powinien mieć przy sobie test, by w razie jakiegokolwiek zagrożenia sprawdzić, czy jest czysty. W takim społeczeństwie żyją Shaun i Georgia Mason. Młodzi dziennikarze, dostają życiową szansę. Podczas realizacji swoich marzeń, odkrywają mroczny spisek dotyczący wirusa Kellis-Amberlee. Postanawiają odkryć prawdę, nawet jeśli ceną za nią jest śmierć. I to ostateczna.

„FEED” chodziło mi po głowie już od dawna. Blogerzy walczący z systemem i zombie? Ja to kupuję! Nie miałam jednak zbyt wielkich oczekiwań. Miałam nadzieję, że ta książka będzie co najwyżej średnia. Po skończeniu, musiałam ją przeprosić za tak surową ocenę. Książka w stu procentach, zasługuje na wszystkie dobre opinie.

Zacznę jak zwykle, czyli od małego scharakteryzowania postaci. Każdy bohater się czymś wyróżnia. Nie znajdziemy tutaj dwóch podobnych osób. Postaci mają wyznaczone cele, do którego dążą. Są to niezwykle barwni i bardzo dopracowani bohaterowie,  z którymi łatwo się zżyć. Zwykle w trylogiach, mamy jednego głównego bohatera. Tutaj jest ich aż dwóch- a mowa oczywiście o  naszym rodzeństwie. Masonowie nie są spokrewnieni węzłami krwi. Zostali adoptowani, a mimo to, są ze sobą zżyci bardziej niż jakiekolwiek znane mi, literackie rodzeństwo. Georgia pełni tutaj rolę przywódcy. Jest  to rozważna, silna i bardzo dobra dziennikarka. Nie szuka plotek ani nie daje się przekupić. Pisze o tym co myśli, mając gdzieś zdanie wpływowych polityków. Liczy się dla niej prawda, co niestety we współczesnym dziennikarstwie zanika.

Teraz czas przedstawić najlepszego tykacza zombie kijem na świecie, a mowa o Shaunie. Bloger jest mniej ostrożny niż siostra. Jego kręci ryzyko, adrenalina krążąca w żyłach podczas spotkań z trupami. Jest więc przeciwieństwem rozważnej i ostrożnej siostry. Mimo, że czasem jedno kwestionuje zachowanie drugiego, nie wyobrażają sobie życia bez siebie. To przykład naprawdę pięknej, bratersko-siostrzanej więzi.

Obawiałam się, że co stronę będę musiała czytać sceny walki między ludźmi uzbrojonymi od stóp do głów w maczetach a zombie. Na szczęście, zombie  stanowią tutaj jednak tło dla trzymającego w napięciu thrilleru. Mamy tutaj polityczne spory, a wszystkiemu towarzyszy internetowy świat blogerów, którzy komentują zaistniałe sytuacje. Nie spotkałam się jeszcze z thrillerem, który tak poprawiłby mi humor- bo czytając „FEED” oprócz akcji i napięcia, znajdziemy też świetnie wyważoną dawkę humoru. Sarkastyczne uwagi Shauna, czy też sytuacje sprawiały, że książka „trafiła” do mnie jeszcze bardziej.

Pani Grant, piszę naprawdę plastycznym językiem. Nie jest on może skomplikowany, ale idealnie pasuje do tego klimatu powieści. Cała sytuacja z wirusem Kellis- Amberlee oraz wydarzenia które miały miejsce dwadzieścia lat przed główną akcją, zostały wyjaśnione w prosty sposób, więc czytelnik raczej się nie pogubi. Historię poznajemy z punktu widzenia Georgii. Mogłoby się więc wydawać, że to jej będzie poświęcona cała uwaga, jednak Mira Grant poświęciła głównym postacią mniej więcej tyle samo czasu.

Świetnym posunięciem są także wstawki z blogów, towarzyszące końcowi każdego rozdziału. To jeszcze bardziej rozjaśnia sytuację i nadaje klimat. Nie widziałam w „FEED” praktycznie nic ze znanych nam schematów. To coś nowego, świeżego, coś po co powinien sięgnąć miłośnik wszelkich antyutopii nawet jeśli niekoniecznie ciągnie go do uniwersum zombie.

Książka nie jest jednak stuprocentowym ideałem. Nie jest to powieść bardzo wysokich lotów, i czasem trochę mi się dłużyło, jednak nie mogłam się oderwać od tej powieści. Jest w niej coś takiego, co hipnotyzuje czytelnika i sprawia, że ma się ochotę po więcej i więcej. To przewrotna opowieść, dla której warto zarwać noc i rano samemu włóczyć się w domu, czy w szkole jak żywy trup.

Gdybym nie czytała końcówki „FEED” w miejscu publicznym, pozwoliłabym sobie na atak histerii i płaczu. Zakończenie wbija czytelnikowi nóż w plecy i chyba zwariuje, jeśli niedługo nie sięgnę po kolejny tom.
Dlaczego sięgnąć po powieść Miry Grant? Jeśli moja recenzja was nie przekonała, może przekona was Shaun. Jeśli wierzycie zaś w apokalipsę zombie, znajdziecie w tym fragmencie parę rad, jak przetrwać podczas spotkań z zombie :

„ Jeśli chcecie być blisko zombie, trzymajcie się z dala od ich zębów, nie pozwólcie im się zadrapać, obcinajcie włosy na krótko i nie noście luźnych ubrań. To naprawdę takie proste. Komplikowanie tych zasad byłoby nudne, a nikt chyba tego nie chce. Mamy tu przecież chodzące trupy , ludzie. Nie pozbawiajcie nas całej zabawy”  - z Niech żyje król, blog Shauna Masona, 2 stycznia 2039

Podsumowując -„FEED” to trzymająca w napięciu, błyskotliwa i naszpikowana humorem powieść, stanowiąca świetny początek trylogii. Sięgnijcie po nią. Powstańcie póki możecie.

Moja ocena to : 8,9/10

Macie zamiar sięgnąć po „FEED” ? A może czytaliście powieść Miry Grant? Koniecznie dajcie mi znać w komentarzach :)


14 komentarzy:

  1. Feed jest na mojej liście do przeczytania w lipcu, a czytając Twoją recenzję miałam ochotę zamknąć laptopa i od razu sięgnąć po swój egzemplarz tej książki ;) Już nie mogę się doczekać kiedy ją przeczytam!

    zaczytanekoty.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak przeczytasz, koniecznie daj znać <3
      Cieszę się, że moja recenzja wywołała takie emocje ^.^

      Usuń
  2. Bardzo mnie zaintrygowałaś. Co jakiś czas widzę tę książkę, a to w księgarni, a to gdzieś online. Nie wiedziałam tylko, że to pierwsza część trylogii. Wpisuję na listę "do przeczytania" :)

    Pozdrawiam, Insane z przy-goracej-herbacie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozdrawiam i mam nadzieję, że wkrótce po nią sięgniesz :)

      Usuń
  3. Koniecznie muszę przeczytać!

    http://czytam-ogladam-recenzuje.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Ostatnio zastanawiałam się czy by nie kupić tej książki, ale w końcu stwierdziłam, że może jednak Czerwona królowa to lepszy wybór. Później popatrzyłam na aktualne promocje i moje rozmyślania poszły na marne, bo oczywiście znowu kupiłam kilka innych książek, niż te, na których zależało mi bardziej :P
    http://gabrysiekrecenzuje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli typowy problem książkoholika :)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  5. Uwielbiam klimaty zombie i apokalipsy, więc myślę, że książka przypadnie mi do gustu. Chętnie ją przeczytam ;)
    Biblioteczka Blanki - zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Apokalipsa zombie, czyli temat, do którego ciągnie mnie od dłuższego czasu i za który jakoś nie mogę się zabrać. Mam nadzieję niedługo to nadrobić i być może zacznę właśnie od "FEED". Dlaczego? Ano dlatego, że porusza wymienioną już wcześniej tematykę, ale też dlatego, że bohaterami są blogerzy.

    Bo kocham czytać!

    OdpowiedzUsuń
  7. Muszę przeczytać!
    Zombie to raczej nie moje klimaty, ale ten pomysł mi się podoba :D

    http://blog--ksiazkoholiczki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie sięgnij, jak będziesz miała okazję :)

      Usuń

Drogi miłośniku książek!

Witam Cię na moim blogu :)
Skoro już tu jesteś - zaznacz swoją obecność komentarzem - może masz inne zdanie na temat recenzowanej przeze mnie książki, bądź po prostu chcesz się wypowiedzieć na dany temat, lub o coś zapytać?
Śmiało - nie gryzę ;)