10 lipca 2016

116# Kłamstwa, sztuka i samochód czyli "Chłopak na zastępstwo"

Informacje:
Autor: Kasie West
Oryginalny tytuł: Fill - In Boyfriend
Polski tytuł: Chłopak na zastępstwo
Wydawnictwo: Feeria Young
Liczba stron: 400
Cena: 37,90 zł
Polska premiera: 6.07.2016











Kłamstwo wcale nie ma krótkich nóg. I nosi wysokie obcasy.

Gia przez liceum przywykła do swojego statusu "tej popularnej". Piękna i lubiana dziewczyna, jest w szoku, kiedy na parkingu w wieczór balu maturalnym, zrywa z nią chłopak. Zdesperowana Gia nie chcąc ośmieszyć się przed przyjaciółkami - a szczególnie Jules - prosi nowo poznanego chłopaka, by udawał jej ukochanego. Wkrótce sytuacja się komplikuje, a Gia wpada w sieć własnych kłamstw - czy dziewczyna mimo to, będzie mogła liczyć na szczęśliwe zakończenie?

Kiedy tylko ujrzałam zapowiedź "Chłopaka na zastępstwo" wiedziałam, że muszę sięgnąć po tę książkę. Piękna okładka i opis sugerujący niezłą historię sprawiły, że nie mogłam doczekać się lektury. Niestety - nie było tak kolorowo jakbym chciała...

"- Nie sądzę, żebyśmy mieli biografie ludzi zmuszonych radzić sobie z kretynami.
- A z pretensjonalnymi palantami? Kto według pani był najbardziej pretensjonalnym palantem w dziejach świata? Chcę przeczytać jego biografię."

Gia to osoba, która praktycznie przez całą lekturę mnie irytowała. To niezwykle pusta i płytka dziewczyna, miłośniczka social media oraz osoba, dla której najważniejsze jest zdanie innych. Przyznam, że przez sposób myślenia Gii, na początku ciężko było mi się wciągnąć w lekturę mimo, że książka została napisana dość lekkim piórem. Na szczęście, dziewczyna zamienia się w trakcie lektury - staje się bardziej świadoma tego co robi, i uzmysławia sobie, że to ona powinna decydować o swoim życiu i przestać w końcu tak bardzo przejmować się opinią innych. Jeśli chodzi o Zastępczego Bradley'a (prawdziwego imienia nie mogę Wam zdradzić!) to jest to typowy, idealny chłopak. Mądry, uroczy, przystojny i zabawny. Polubiłam jego postać, a jego dialogi z Gią bardzo poprawiały mi humor. Co prawda, to prawda - czasami również działał mi na nerwy, ale przymknęłam na to oko, w obliczu innych zalet. Przyjaciółki Gii to płytkie i dość skromnie zarysowane charaktery. Jedyną wyróżniającą się osobą jest Jules - czyli ni to wróg, ni to przyjaciółka Gii. Na początku nie mogłam przeboleć faktu istnienia tej dziewczyny, jednak z czasem stała się ona dla mnie obojętna. Tak naprawdę jedyną osobą, którą polubiłam od pierwszej strony, była siostra Zastępczego Bradleya - Bec. Wygadana, trochę zbuntowana i nie dająca sobie w kaszę dmuchać osoba. To silna osobowość która nie boi się wyrazić swojej opinii - i za to ją polubiłam. 

"Nie jesteśmy doskonali i wcale nie powinnyśmy tacy być."

"Chłopak na zastępstwo" to nie do końca wykorzystany potencjał. Mogła to być wartościowa młodzieżówka, a zamiast tego trafiła do grona słodkich i "odmóżdżających" historii, które można przeczytać w jedno popołudnie i o nich zapomnieć. Nie twierdzę, że to zła opowieść - takie lekkie książki, też są potrzebne i lubię je czytać - jednak nie oszukujmy się - "Chłopak na zastępstwo" do historia, którą mógłby napisać każdy i z podobnymi opowieściami spotkałam się nawet w formie fanfiction, Jeśli chodzi o zakończenie - było ono przewidywalne, ale tylko w jednym aspekcie. Sądziłam, że doczekam się typowego happy end'u - pewien wątek nie został jednak do końca wyjaśniony i chociaż zwykle nie lubię nie doprowadzania spraw do sedna, tutaj wydaje mi się to najlepszym wyjściem. 

Kasie West stworzyła opowieść, która idealnie nada się na scenariusz na film dla młodzieży, który mógłby być puszczony w piątkowy wieczór na Disney Channel. Lekka ale i bardzo banalna historia, z którą można miło spędzić wakacyjne popołudnie. Miałam do tej książki chyba zbyt wysokie wymagania, dlatego polecam Wam ją, jeśli Wy ich nie macie i liczycie na historię, która nie będzie ani ambitna, ani szczególnie zaskakująca.

Moja ocena to: 6/10

Czytaliście tę książkę?
Macie zamiar?
Koniecznie dajcie mi znać w komentarzach ;)
Zaczytanego <3
Charlotte

Za egzemplarz, serdecznie dziękuję wydawnictwu Feeria Young

11 komentarzy:

  1. Szkoda, że nie wzbudziła jakiś głębszych uczuć i emocji. Wielka szkoda.

    OdpowiedzUsuń
  2. Okładka faktycznie jest cudowna i utrzymana w takim wakacyjnym klimacie, że chętnie zobaczyłabym tę książkę na swojej półce ;). Ale jak wspomniałaś o scenariuszu do Disney Chanel, to mój początkowy entuzjazm gwałtownie opadł, bo chyba nie mam aktualnie ochoty na kolejną, płytką opowiastkę. Jeśli trafi mi się jakaś fantastyczna okazja, to pewnie się skuszę, jednak w innym wypadku, odnoszę wrażenie, że niewiele mnie ominie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie lubię książek z niewykorzystanym potencjałem, oj nie lubię.

    OdpowiedzUsuń
  4. To wydaje się być taką lekką powieścią, jak "Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno". Może być dobra, ale po wyżej wspomnianej książce, coś mnie blokuje przed zapoznaniem się z tą :/

    Pozdrawiam :*
    ksiazki-mitchelii.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Lubię powieści odmóżdżające i bez większego sensu, ale tylko czasami. Możesz być pewna, że sięgnę po nią, kiedy nie będę miała siły ani ochoty na coś poważniejszego :)
    Pozdrawiam i zapraszam na post rocznicowy :* pattbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. o kurcze, a właśnie ją zamówiłam! Chociaż w sumie takie lekkie książki są idealne na lato, więc i tak chętnie ją przeczytam :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie mam teraz czasu na "odmóżdżacz", odpuszczę

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie mam tej pozycji w swoich najbliższych planach czytelniczych - zdecydowanie kuszą mnie inne książki :D

    Bookeaterreality

    OdpowiedzUsuń
  9. Do mnie totalnie nie przemawia sięgnięcie po tę książkę. Gdyby mi się trafiła przypadkiem - okej, ale z własnej woli sobie daruję. :D
    Pozdrawiam,
    A.

    http://chaosmysli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Będę ją wkrótce czytać i mam nadzieję że jednak mi się spodoba :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Kolejna dość dobra recenzja na jej temat. Coraz mocniej kusicie...

    OdpowiedzUsuń

Drogi miłośniku książek!

Witam Cię na moim blogu :)
Skoro już tu jesteś - zaznacz swoją obecność komentarzem - może masz inne zdanie na temat recenzowanej przeze mnie książki, bądź po prostu chcesz się wypowiedzieć na dany temat, lub o coś zapytać?
Śmiało - nie gryzę ;)